nocą po lesie

Nocą po lesie

Posted on Posted in Filmy, Nie po górach, Nocne bieganie

Skręcam w ścieżkę gęsto porośniętą krzakami i po dłuższej chwili wbiegam na polanę. Doskonale znam każdą tutejszą dróżkę, ale w nocy wszystko jest inne. Dawno nie byłem tu po zmroku i choć za dnia przybiegam tu regularnie, to czuję się, jakbym znalazł się w całkowicie nowej dla mnie okolicy. Jak tylko przystaję w bezruchu, uderza mnie intensywność dźwięków nocnej przyrody. Słyszę, że nie jestem tu sam. Wokół mnie jest nawet dość tłoczno, choć żadnego z mieszkańców lasu dostrzec nie sposób. Ze skraju polany dobiega mnie pochrząkiwanie żerującego dzika. Kilka metrów za mną coś przedziera się przez zarośla, zewsząd słychać donośne nawoływania różnych gatunków ptaków. A cała ta mieszanina odgłosów rozpływa się w dobiegającym zewsząd, miarowym cykaniu świerszczy.

Ruszam dalej, bo coraz głośniej zaczynają bezczelnie brzęczeć wokół mnie komary. Nie przebieram więcej niż dwadzieścia metrów, gdy niemal wpadam na odpoczywającą na pagórku sarnę. Zwierzę zrywa się gwałtownie i rzuca do ucieczki, a ja, jak zwykle bezskutecznie, usiłuję nagrać to krótkie spotkanie. Nieco dalej, poza zasięgiem światła latarki, podrywa się kolejna. Stoję nieruchomo i nasłuchuję dźwięków nocnego życia lasu czując, jak wnika we mnie energia. Czuję życie. W tej konkretnej chwili odrywam się  od pędu codzienności i zrzucam ciężar obowiązków. Porzucam wszystkie moje społeczne role. Zostawiam oczekiwania świata wobec mnie, odkładam moje oczekiwania wobec świata. Jestem teraz tylko człowiekiem w lesie. Odartym ze wszystkiego, co nie pochodzi z natury. (Może poza moją czołówką  z elektroniczną stabilizacją prądu, poza całym moim biegowym strojem i smartfonem z włączonym GPS-em). Nagle las przeszywa dźwięk jak z mrocznej opowieści. Nie wiem, co to za zwierzę, ale słyszałem je już kiedyś, dokładnie w tym samym miejscu. Wtedy uciekłem z sercem bijącym jak oszalałe i biegłem tak długo, aż wydostałem się z lasu. Teraz ruszam w kierunku dźwięku. Wtedy miałem ze sobą pałkę i gaz, by czuć się bezpiecznie. Teraz nie mam nic, bo wiem, że to nie jest mi tu potrzebne. Gdy dźwięki zyskują na sile i intensywności, nie cofam się, lecz biorę do ręki kij. Z nim czuję się pewniej. Jednak jeszcze nie w pełni jestem częścią tego leśnego świata. Ale wiem, że jestem na dobrej drodze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *