200km

Dwieście kilometrów

Posted on Posted in Historie biegowe, Po górach

Znowu się udało. Kolejny cel osiągnięty. W sierpniu przebiegłem 200 kilometrów, z czego sporą część po górach. Do tego z niemałym zapasem. Znów mam się czym pochwalić. Mogę zamieścić post na FB i oczekiwać polubień, przeplatanych słowami uznania. Ludzie pomyślą, że niezły ze mnie biegacz. Nie ważne, że tempo mam ostatnio słabe. Dorzucę jakieś ładne zdjęcie, jak biegnę na tle Tatr. Będzie jak znalazł na Instagram.
Nie jest łatwo o dobry kadr. Trzeba ustawić telefon na mini statywie. Złapać odpowiednie ujęcie, żeby w tle ładnie było widać góry. Włączyć samowyzwalacz. Przy zdjęciu tyłem odczekać kilka sekund i w odpowiednim momencie zacząć biec. Tak, by znaleźć się w dobrym punkcie kadru. Ważne też, żeby uchwycić właściwą fazę biegu. Najlepiej fazę lotu, ewentualnie odbicia. Przy fotografii przodem najlepsza jest faza amortyzacji, gdy jedna stopa ląduje na ziemi, a mięsień czworogłowy się napina. Zwykle potrzeba paru prób, zanim wyjdzie udane zdjęcie. Zajmuje to dobrych kilka minut, czasem nawet kilkanaście i zaburza trening. Ale bez obrazka nie ma sensu chwalić się czymkolwiek.
Zatem 200 kilometrów w ciągu miesiąca zaliczone i zaraz to ogłoszę. Teraz mogę myśleć o nowym wyzwaniu. Powinno być widowiskowe. Jak mój zeszłoroczny Projekt Szarlotka. Tylko ciężko będzie przebić całodzienny bieg przez wszystkie tatrzańskie schroniska z degustacją ciasta w każdym z nich. Zresztą nie mam teraz czasu na wyjazd w góry. To może przebiegnę całą Puszczę Kampinoską w tę i z powrotem? Nie, na płaskim szybko bolą mnie kolana. Poza tym płaskie jest nudne. Zajmie mi to cały dzień i nikt się tym nie zainteresuje.
Już wiem! Znów pokonam w miesiąc 200 kilometrów, ale tym razem biegając wkoło bloku. Na pewno nikt wcześniej nie dokonał czegoś podobnego. Tyle, że mój blok, dotknięty pastelozą, słabo wyjdzie na zdjęciu. Dlatego dorzucę lekturę jednej książki reporterskiej tygodniowo. Okładki są fotogeniczne. Dodam sto pompek dziennie. I jeszcze każdego dnia zjem serek homogenizowany. Tak, to jest wyzwanie. Jeśli mi się uda, będę podziwiany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *