To mi nie mija 1

Bieganie. To mi nie mija.

Posted on Posted in Historie biegowe, Nie po górach, Po górach

Jeszcze niedawno moi znajomi reagowali rozbawieniem, słysząc, że na wakacje zwykłem pakować do bagażu słuchawkę prysznicową. Tak było, gdy kilka lat temu na zaproszenie małżeństwa naszych przyjaciół wybraliśmy się z grupą znajomych na kilkudniowy pobyt do bardzo przyjemnego hotelu Spa na Pojezierzu Brodnickim. Wszyscy niemal wybuchli śmiechem, gdy odbierając klucz przy recepcji przyznałem się do tego zwyczaju, ale to ja śmiałem się ostatni, kiedy okazało się, że we wszystkich przydzielonych nam pokojach można doskonale umyć ramiona i wyjść spod prysznica z suchą głową.

Drugim elementem mojego wyjazdowego niezbędnika jest podręczny komplet do biegania, czyli biegowe buty, biegowy strój i energetyczne batony. Te ostatnie przydają się, gdy wyrwę wolną godzinę przed śniadaniem, gdy wszyscy jeszcze śpią. A to zdarza się najczęściej. Komplet ten towarzyszy mi w czasie każdego wyjazdu, niezależnie czy wybieram się z rodziną na urlop, czy jadę w dwudniową podróż służbową do Wałbrzycha (dlaczego akurat tam to już osobna historia). Dzięki temu miałem okazję biegać w najróżniejszych warunkach i porach po rozmaitych miejscach i w różnych stanach świadomości. Kilka takich przebieżek szczególnie utkwiło mi w pamięci.

Jedną z nich jest bieganie o świcie po okolicach Jedliny Zdroju w stanie niezbyt odmiennym o tego, w jakim zakończyłem dzień poprzedni zaledwie trzy godziny wcześniej. Podbiegi po Sudetach Wałbrzyskich w chłodny i mglisty, listopadowy poranek z alkoholem szumiącym jeszcze w głowie to rzecz, której koniecznie trzeba w życiu doświadczyć. Kto próbował, ten wie.
Innym razem w trakcie pobytu we Wrocławiu w związku z imprezą u przyjaciół zdarzyło się mi i mojej żonce biegać po wrocławskim starym mieście niewiele po szóstej rano. To był piękny, sierpniowy poranek. Na malowniczych uliczkach nie spotkaliśmy nikogo poza najwytrwalszymi imprezowiczami, którzy dopiero rozważali zakończenie zabawy, rozpoczętej poprzedniego wieczora. Gdy wbiegliśmy na rynek od strony Placu Solnego, zaczepiło nas dwóch rozkołysanych, wyraźnie zaciekawionych nami i, jak się po chwili okazało, bardzo sympatycznych gości. Jeden z nich zwrócił się do nas takimi słowami:

– Ja Was bardzo przepraszam, ale powiedzcie mi coś. Ale tak szczerze powiedzcie. P…bało Was?

Prawdę mówiąc to pytanie sprawiło nam sporo satysfakcji i od tamtej pory sam je sobie zadaję, gdy wstaję przed świtem, w głowie szumi jeszcze wypita cztery godziny wcześniej whisky i ruszam na bieganie po zupełnie pustych w marcu okolicach Bad Soden-Salmünster w Hesji (czy ktoś w ogóle wie, gdzie to jest, poza tym, że w Niemczech?), wyludnionej wiosną plaży w Benicassim pod Walencją, równie opustoszałych ścieżkach wokół Jezioraka w Iławie w połowie października, pozbawionej życia, skutej lodem plaży w Rozewiu na początku stycznia, czy jednym z wielu innych wyjątkowo ciekawych lub nieznośnie nudnych miejsc, do których z jakiegoś powodu trafiłem. I gdy tak biegnę ziewając, mierząc się z ćmiącym bólem głowy, cieszę się w duchu, że mi to nie mija.

 

to mi nie mija - Bad Soden
Bad Soden-Salmünster w marcowy poranek

 

to mi nie mija - Benicassim
Pusta plaża w Benicassim o brzasku

 

to mi nie mija - Jedlina Zdrój
Sudety Wałbrzyskie nieopodal Jedliny Zdroju w chłodny, listopadowy poranek.

 

to mi nie mija - pola
Styczniowy poranek gdzieś na Podlasiu

 

to mi nie mija - Relanium nad Jeziorakiem
Każdy zażywa swoje Relanium. Nad Jeziorakiem w październiku.

 

to mi nie mija - Forum Muzyki
Forum Muzyki we Wrocławiu. Sierpień. Wcześnie rano 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *